Rozmowa z Sylwią Mokrysz – doktorem nauk społecznych, prokurentem Mokate SA, założycielką Instytutu Badań Rynku Kawy i Herbaty w Ustroniu i Londynie. Pasjonatką fotografii i podróży. Kobietą z Beskidów, dla której rodzina i harmonia to najważniejsze wartości.
CZĘŚĆ 1. BESKIDY I TO, CO LOKALNE
Beskidzka Mama: Pani życie i praca od lat związane są z naszym regionem. Co najbardziej ceni Pani w Beskidach?
Sylwia Mokrysz: Beskidy są wyjątkowe pod każdym względem. Mnie najbardziej urzekają kolorami – zmieniają swoje barwy w zależności od pory roku – każda z nich ma w sobie coś niepowtarzalnego. Fotografowanie takich Beskidów to jeden z moich ulubionych motywów – potrafią być spokojne i zamglone, ale też pełne światła i energii.
BM: Czy ten spokój i bliskość natury wpływają na to, jak Pani myśli o pracy i życiu?
Sylwia Mokrysz: Zdecydowanie tak. Życie w rytmie natury uczy pokory i równowagi. W biznesie często działamy w szybkim tempie, podejmujemy decyzje pod presją. Beskidy przypominają mi, że warto czasem zwolnić, wsłuchać się w siebie i spojrzeć szerzej – nie tylko na cele zawodowe, ale też na relacje, zdrowie i pasje.
BM: Ma Pani takie swoje „magiczne miejsce” w Beskidach, do którego lubi Pani uciekać?
Sylwia Mokrysz: Nie mam jednego takiego miejsca. Staram się dostrzegać piękno wszędzie wokół – w codziennych spacerach, w porannej mgle nad górami czy w zachodzie słońca nad Ustroniem. Nasze góry są pełne takich małych cudów, które potrafią wzbudzić zachwyt. Ważne jest to, aby je zauważyć – a to wymaga uważności. Czasem wystarczy zwolnić, zatrzymać się, odłożyć telefon i po prostu być tu i teraz. Umiejętność dostrzegania drobiazgów naprawdę zmienia sposób patrzenia na świat – wtedy nawet zwykły dzień staje się wyjątkowy.

BM: Często mówi się, że kobiety z gór mają w sobie siłę i determinację. Czy Pani też to dostrzega?
Sylwia Mokrysz: Powiedziałabym, że to cecha większości ludzi z Beskidów. Góry uczą hartu ducha, pracy i wytrwałości. Moi rodzice i przodkowie również stąd pochodzą. W Mokate pracuje wielu mieszkańców naszego regionu, często kilka pokoleń – ich zaangażowanie i odpowiedzialność są nie do przecenienia. Myślę, że właśnie ta „siła z gór” jest naszym wspólnym mianownikiem.
CZĘŚĆ 2. BYCIE MAMĄ I KOBIETĄ
BM: Jak wygląda codzienność kobiety, która łączy bycie mamą z aktywnością zawodową?
Sylwia Mokrysz: To wyzwanie, które wymaga dobrej organizacji, ale też elastyczności i dystansu do siebie. Staram się zachować równowagę między obowiązkami a chwilami dla siebie i rodziny. Uważam, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci – dlatego dbam o to, by realizować również swoje pasje i mieć czas na rozwój. To daje energię i motywację do działania.
BM: Co pomaga Pani w utrzymaniu tej równowagi?
Sylwia Mokrysz: Nawyki. Każdy dzień zaczynam od chwili dla siebie – od filiżanki ulubionej kawy i krótkiego planowania dnia. Pozytywne nastawienie naprawdę potrafi zdziałać cuda. Pomaga też umiejętność odpuszczania – zrozumienie, że nie wszystko musi być idealne. Czasem warto po prostu być „tu i teraz”.
BM: Jakie wartości stara się Pani przekazywać swoim dzieciom?
Sylwia Mokrysz: Zawsze mówiłam, że chcę dać im korzenie i skrzydła. Korzenie – żeby wiedziały, skąd pochodzą, i ceniły rodzinę. Skrzydła – żeby odważnie odkrywały świat. Dziś studiują za granicą, ale pozostajemy w bliskim kontakcie. Uczę ich, że w życiu najważniejsze są pasja, ciekawość świata i szacunek do ludzi.
Często powtarzam im też słowa, które są mi bardzo bliskie: „Nie ucz dziecka, jak być bogatym. Naucz je, jak być szczęśliwym. Gdy dorośnie, będzie znało wartości, a nie ceny.”
BM: Czym dla Pani jest dziś sukces – w życiu prywatnym i zawodowym?
Sylwia Mokrysz: Sukces ma wiele twarzy. Dla jednych to kariera, dla innych spokój i rodzina. Dla mnie – harmonia między tymi sferami. Nie da się mieć wszystkiego w idealnych proporcjach, ale można dążyć do równowagi. Ważne, żeby być w zgodzie ze sobą, z własnymi marzeniami i priorytetami.
CZĘŚĆ 3. PASJA, WARTOŚCI, INSPIRACJE
BM: Jakie momenty w Pani życiu były najbardziej przełomowe?
Sylwia Mokrysz: Bez wahania – macierzyństwo. To ono uczy pokory, cierpliwości i pokazuje, co naprawdę ma znaczenie. Dzieci przewartościowują wszystko – zmieniają sposób myślenia, priorytety, a czasem nawet tempo życia. Dzięki nim odkrywa się w sobie siły, o których wcześniej nie miało się pojęcia, i uczy się czerpać radość z rzeczy prostych, ale najważniejszych.
BM: Skąd czerpie Pani siłę i motywację w trudnych chwilach?
Sylwia Mokrysz: Siłę i motywację czerpię od bliskich mi osób oraz z pasji – lotnictwo i fotografia pozwalają mi zatrzymać się, spojrzeć na świat z innej perspektywy. To sposób na balans między tym, co racjonalne, a tym, co emocjonalne.

BM: Czy kobiety w biznesie – szczególnie w mniejszych miejscowościach – mają dziś łatwiej niż kiedyś?
Sylwia Mokrysz: Zdecydowanie łatwiej, choć wciąż mamy przed sobą długą drogę. Coraz więcej kobiet prowadzi własne firmy, zajmuje stanowiska menedżerskie, łączy karierę z rodziną. Ale stereotypy nadal istnieją. Wierzę, że każda z nas – swoim przykładem – może je przełamywać.
BM: Jakie inicjatywy czy działania są Pani szczególnie bliskie?
Sylwia Mokrysz: Wspieram edukację, naukę i inicjatywy kobiece. Wierzę, że inwestycja w rozwój – zarówno zawodowy, jak i osobisty – przynosi realne zmiany. Lubię obserwować, jak młode kobiety z naszego regionu rozkwitają, kiedy uwierzą w siebie.
Jednym z projektów, z których jestem szczególnie dumna, jest Instytut Badań Rynku Kawy i Herbaty – powstał w Ustroniu z potrzeby łączenia nauki z praktyką biznesową. Dzięki pracy Instytutu możemy lepiej rozumieć zmieniające się oczekiwania klientów i tworzyć produkty, które odpowiadają współczesnemu stylowi życia.
Sporo osób zaangażowanych w działanie i rozwój Instytutu to kobiety – pracownicy naukowi na uczelniach w kraju i za granicą.
BM: Jaką radę dałaby Pani kobietom z Beskidów, które marzą o własnym biznesie, ale się wahają?
Sylwia Mokrysz: Najważniejsze to uwierzyć w siebie i zrobić ten pierwszy krok. Czasem właśnie ten najmniejszy ruch zmienia całe życie. Warto mieć odwagę, konsekwencję i trochę cierpliwości – reszta przyjdzie z czasem. I jeszcze jedno: otaczajmy się ludźmi, którzy nas wspierają i inspirują, bo pozytywne nastawienie rodzi się z dobrej energii, jaką dzielimy z innymi.
BM: I na koniec – co daje Pani dziś największą satysfakcję?
Sylwia Mokrysz: Największą satysfakcję daje mi poczucie, że to, co robię, ma sens – że przynosi wartość innym ludziom. Przyświeca mi przekonanie, że prawdziwe szczęście częściej spotyka tych, którzy potrafią planować i koncentrować się na odległych, ale pozytywnych konsekwencjach swoich działań. Ta myśl towarzyszy mi każdego dnia – daje spokój, motywację i poczucie, że idę we właściwym kierunku.
Dziękuję za rozmowę.


