Smartfon uzależnia i zabija kreatywność

Data dodania: 2020-02-03

Czekamy 40 tygodni… W głowie milion myśli i planów na przyszłość… od płci po przyszły zawód tak to już mamy…W końcu dochodzimy do punktu: nie ważne jaki byleby zdrowe. Nadchodzi ta godzina (a raczej kilka) i wreszcie jest z nami nasza Wielka maleńka miłość. Jesteśmy w szpitalu czasem krócej czasem dłużej, ale w końcu wracamy do domu.

I tu zaczyna się kłopot… bo niestety maluszek nie wyskoczył z instrukcją obsługi.

Musimy się nauczyć żyć z nowym członkiem rodziny. Maluszek musi się nauczyć żyć z nami w tym trudnym dla niego świecie. A my jesteśmy od tego, żeby mu w tym pomóc.

I o ile na temat pielęgnacji znajdziemy mnóstwo pozycji (sama pierwszy raz kąpałam moje pierwsze dziecko z ulotką ;p ) o tyle wiadomości na temat rozwoju układu nerwowego naszego maluszka raczej nikt nam nie podsuwa.

 

Mózg jest najbardziej plastyczny do około siódmego, ósmego roku życia

To w głównej mierze od nas co nasze dziecko w tym czasie dostanie. Czy zapewnimy mu przyjazne środowisko do rozwoju, czy może my podsuniemy coś, co wpłynie na niego negatywnie.

  • Anielka, 8 miesięcy[1]- rodzice żeby zająć maluszka podsuwają smartfona tłumacząc jakimiś o zgrozo badaniami, że dzieci, które wcześnie operują smartfonem maja lepiej rozwiniętą mała motorykę. Kilka miesięcy później ta sama dziewczynka trafia do szpitala z uwagi na tracenia kontaktu na kilka minut z rzeczywistością (potocznie mówiąc „zawieszanie się”)
  • Krzyś, 5 lat – dostaje smartfona na urodziny. Rok później trafia na terapie uzależnień do psychologa.
  • Marysia 2 lata- dziecko 2 godziny na spacerze w wózku zamiast podziwiać otoczenie, ogląda bajki.
  • Kuba lat 8- biegła obsługa urządzeń elektrycznych, ale nie potrafi narysować koła.
  • Zosia 7 lat- beza tv dziewczynka nie umie zorganizować sobie czasu, po nagłym odcięciu od bajek spycha szklany stolik ze schodów. Objęta terapią psychologiczną.
  • Dawidek lat 2- dziecko dostaje diagnozę autyzmu. Diagnoza to nie jest tylko wydana przypadkowo, ale poprzedzona szeregiem badań i testów, opinia. Po odcięciu od bodźców elektronicznych dziecko zaczyna się rozwijać prawidłowo.[2]

Ciągle się słyszy, że oddziały psychiatryczne dla dzieci są przepełnione przez dzieci uzależnione od telefonów, przez dzieci które nie potrafią radzić sobie z emocjami.

To nie są przykłady stworzone na potrzebę tego artykułu. Niestety są to przykłady z mojego i nie tylko mojego życia terapeutycznego.

Czy to jest prawidłowe NIE. Czy powinno nas to przerazić TAK- ale tylko po to, żeby zmusić do refleksji nad naszymi dziećmi i popatrzeć trochę do przodu co może się zdarzyć za parę lat.

Impreza rodzinna około 8ki dzieci w wieku szkolnym i porzedszkolnym, 2 pokoje wypełnione zabawki a dzieci zamiast bawić się ze sobą grają na smartfonach.

 

Spędzanie przez dzieci czasu przed ekranem jest wygodne

W końcu mamy ciszę w domu i możemy spokojnie porozmawiać, wypić kawę, dzieci nie szaleją …

Druga strona medalu jest taka, że zabijamy kreatywność naszych dzieci. Oglądanie bajek czy granie nie wymaga specjalnego wysiłku intelektualnego, wymyślenie fajnej i ciekawej zabawy i to jeszcze z fabułą już tak.

Kiedy byliśmy dziećmi godzinami mogliśmy się bawić w bazę czy policjantów i złodziei i nikt nie chciał wracać do domu.

 

Sama jestem mamą

Ja też włączam bajki swojemu 4-latkowi. Też lubię wypić ciepłą kawę, poczytać książkę czy oglądnąć jakiś serial. Wiadomo… nie dajmy się zwariować. Wszystko jest dla ludzi, ale naprawdę jest ogromna różnica czy nasz maluch czy starszak będzie oglądał bajki przez godzinę czy przez 6 godzin dziennie.

Jeżeli potrzebujemy mieć kontakt telefoniczny z naszym 7-latkiem to oczywiści dajmy mu telefon, ale czy musi mieć w nim dostęp do Internetu?

Będzie to wymagać od nas rodziców trochę wysiłku, poświęcenia swojego czasu (ale przecież zostając rodzicami trzeba czasem odłożyć „siebie” na dalszy plan). Może teraz nasz 3latek będzie nas męczyć „mamusia baw się” (wcale nie musimy tego lubić), ale jeśli wybierzemy trudniejszą drogę i trochę nim pokierujemy to nasz 6latek zadziwi nas swoją kreatywnością, a my będziemy mieć zdecydowanie więcej czasu dla siebie.

W myśl zasady lepiej zapobiegać niż leczyć dajmy naszym dzieciom to co najlepsze nie pozwalając im na wszystko co chcą.

 

Jestem mamą 4latka i 7mio miesięczniaka. Jestem pedagogiem, nauczycielem wychowania przedszkolnego i |terapeutą integracji sensorycznej. Pomysł napisania tego powstał po kolejnej rodzinnej imprezie kiedy musiałam się bawić z synem w berka, bo reszta dzieci wpatrzona była w ekrany, a ja jako ta zła matka się na to nie godzę…

 

Jeżeli chcecie poruszyć tu jakieś tematy piszcie w komentarzach. Jeżeli chcecie inspiracje do zabaw dajcie znać. Jeżeli chcecie poczytać o stymulacji sensorycznej naszych dzieciaków służę pomysłami.

 

 

[1] Imiona dzieci zostały zmienione

[2] ten przykład nie ma na celu pokazania, że po odcięciu od tv autytsta przestaje być autystą. To pokazuje jak ogromny wpływ na małe dziecko mają media, które doprowadzą do tego, że w obrazie badań dziecko prezentuje się jako dziecko autystyczne a tak naprawdę jest zdrowym chłopcem, a jego rozwój był zakłócony przez niewłaściwa stymulację

Podziel się na:

Najpopularniejsze: