Kiedy dorosnę, będę pomagać ludziom tak, jak moja mama - wywiad z Justyną Kudelską

Data dodania: 2019-12-17

Z Justyną Kudelską, mamą 4 dzieci z Kóz, rozmawiam o jej działalności na rzecz rodzin z regionu.

 

Czym zajmuje się Stowarzyszenie Kozianki? Od kiedy działacie?

Stowarzyszenie Kozianki działa od maja 2019 r.  Aktywizujemy  kobiety w każdym wieku.  Organizujemy zajęcia (zumba, joga, zajęcia taneczne, chustotańce), warsztaty kreatywne, arteterapię, imprezy rodzinne, spotkania z psychologiem oraz innymi ekspertami. Pomagamy także charytatywnie, organizujemy i przyłączamy się do zbiórek, do których mieszkańcy Kóz bardzo chętnie się angażują – dzięki połączeniu sił udało się nam przeprowadzić już kilka udanych akcji, z pełną gotowością czekamy na kolejne. 

A organizujecie też coś dla dzieciaków ?

Z myślą o dzieciach postarałam się o zajęcia kreatywne oraz rytmiczno-plastyczne. Jako OPP startujemy w konkursach, pozyskując fundusze na działania. Złożyłyśmy również projekt w ramach budżetu obywatelskiego, wnioskując o plac zabaw przystosowany do potrzeb dzieci z niepełnosprawnościami. Pomysł  spodobał się mieszkańcom, w przyszłym roku będziemy mieć w Kozach jedyny w regionie i jeden z tylko kilku w Polsce, integracyjny plac zabaw.

Mamy ze Stowarzyszenia Kozianki Fot. Patrycja Martyniak

Brawo, to ogromne osiągnięcie! Jak przy 4 dzieci znajdujesz czas na pomoc innym?

Nie mam gotowego  przepisu na macierzyństwo. Większość rzeczy w życiu robię intuicyjnie, ufam temu, co czuję. Zawsze wydawało mi się, że przychodzi to naturalnie i tak właśnie jest. Od zawsze też towarzyszyła mi świadomość, że matka ogarnie wszystko. Moje kochane babcie, zawsze były dla mnie wzorem do naśladowania. Jedna z nich urodziła piątkę potomków, druga – dwanaścioro. Miłość do dzieci i spełnienie moich marzeń, w postaci mojej gromadki, daje mi siłę do działania. Mam dwie córki w wieku 12 i 10 lat oraz dwóch synów 8 i 2 letniego. Staram się każdemu z nich poświęcić odpowiednią ilość czasu i uwagi, co oczywiście wcale nie jest proste. Zawsze dopinguję moje dzieci, chcę, żeby czuły się ważne i wartościowe, miały poczucie mojego wsparcia.  Dbam, aby rozwijały swoje pasje.

Wszystko super, ale obie wiemy, ze na co dzień tak kolorowo nie jest. Jak Twoja praca wygląda w praktyce ? Czy ktoś Ci pomaga przy dzieciach?

Bardzo ważna jest dobra organizacja, w tym przypadku zdolności managerskie są niezbędne :) Obecnie większość czasu pracuję w  domu, co ma plusy  i minusy, czasami pisanie projektów między jednym a drugim praniem czy  ważne telefony podczas smażenia kotletów, bywają trudne :) Nieraz zdarzyło mi się „spotkanie na szczycie” z dwulatkiem na kolanach. Na co dzień mogę liczyć na pomoc rodziców i rodzeństwa. Dzieci lubią spędzać czas z dziadkami, babcia robi najlepszą pomidorową, dziadek pomaga w transporcie dzieci do szkoły i z powrotem. W codziennych obowiązkach pomaga mi również mój partner,  chętnie angażuje się również, w wymagającą męskiej ręki, działalność Stowarzyszenia.

Z czego jesteś szczególnie dumna?

Jestem dumna z zaufania, jakim darzy mnie środowisko ludzi, z którymi pracuję i przebywam. Ludzie ci przychodzą do mnie z różnymi problemami, z którymi próbujemy sobie wspólnie poradzić. Wiedzą, że nie zostawię ich potrzeb bez echa. Ich ogromne zaangażowanie w akcje charytatywne pokazuje, jak bardzo ufają w sens naszych działań. Mam szczęście do wspaniałych ludzi. Moja córka pisała ostatnio wypracowanie opisujące siebie, w którym napisała: „Kiedy dorosnę, będę pomagać ludziom tak, jak moja mama.” - jestem  dumna z moich dzieci, z tego, że potrafią się dzielić, że pomagają innym i sobie nawzajem. Jeśli zechcą w przyszłości kontynuować moje działania, będę bardzo szczęśliwa. Jestem również dumna z siebie, cieszę się, że poradziłam sobie z wszystkimi trudnymi doświadczeniami, z którymi przyszło mi się zmierzyć.

To znaczy ?

6 lat temu mój syn otrzymał diagnozę autyzmu wczesnodziecięcego, co wywróciło nasz świat do góry nogami. Miałam fajną pracę, z której zrezygnowałam ze smutkiem, ale wydawało mi się to jedynym sensowym wyjściem. Rozpoczęliśmy proces terapeutyczny, który prowadziliśmy bardzo intensywnie przez 5 lat. Ciężki czas, mnóstwo łez i strachu. Po roku terapii Krzyś powiedział pierwsze słowo: „Mama”. Dziś jest uczniem 2 klasy w szkole integracyjnej, radzi sobie bardzo dobrze. Pierwszą klasę ukończył z wyróżnieniem za rozwój osobisty, jednak żadne dyplomy nie oddadzą ogromu pracy, jaką wykonał. Przez cały ten czas robiłam różne szkolenia, żeby jeszcze lepiej pracować z synem, skończyłam studia podyplomowe, przeszłam dwuletni kurs angielskiego - kiedy syn był gotowy, aby pójść do szkoły, wróciłam do pracy z podwójną energią. Nie żałuję swojej decyzji. Warto zaufać intuicji, a co ma być, to będzie. Cierpliwość to wielka cnota.

STOWARZYSZENIE KOZIANKI ZNAJDZIESZ NA FACEBOOKU POD TYM ADRESEM:

https://www.facebook.com/Stowarzyszenie-Kozianki-484898052050415/ 

 

 

 

Podziel się na:

Najpopularniejsze: