Od bankowości do pierników wyjątkowości - wywiad z Moniką Hudecką

Data dodania: 2019-11-04

Jesteś mamą? W jakim wieku masz dzieci?

Tak, jestem mamą. Mam dwójkę dzieci: Emilka 5,5 lat i Tymek niedawno skończył 4.

 

Przez 10 lat pracowałaś w banku i jak przyznajesz, lubiłaś tę pracę. Skąd pomysł na własną firmę i do tego tak odległą od finansów?

Dobre pytanie :) Moje całe życie zawodowe związane było z bankowością, pierwsze pracowałam jako doradca klienta detalicznego, a ostatnie 4 lata, przed zajściem w ciążę z pierwszym dzieckiem, jako doradca biznesowy. I co najlepsze, miałam świetny kontakt z „moimi” biznesowymi klientami i zawsze ich podziwiałam za samodyscyplinę i odwagę w prowadzeniu własnej firmy.

Skąd zatem pomysł?

Chyba jak w większości takich historii ;) Zostałam mamą :) I to zmieniło moje życie. Pojawiła się na świecie córka, jak skończyła rok miałam wrócić do pracy, a tu niespodzianka – znowu byłam w ciąży. Nie mogłam wrócić na etat, bo ciąża był podwyższonego ryzyka, więc  zostałam w domu. Zbliżały się  Święta Bożego Narodzenia, córeczka miała  prawie półtora roku i pomyślałam sobie, że fajnie by było wprowadzić taką tradycję u nas  w domu – wspólnego pieczenia i dekorowania pierniczków, takich które można powiesić na choince i takich do schrupania.  Jednak najbardziej zależało mi na tym, żeby  dzieci miały wspomnienie. Wspólne dekorowanie, zapach piernika, czas spędzony razem…

Pamiętam nasze pierwsze wspólne dekorowanie pierniczków, stół obłożony gazetami, na nich porozkładane pierniki, gotowy lukier kupiony w sklepie i kolorowe posypki. Ile było w tym frajdy :)

Wtedy właśnie przepadłam w lukier. Byłam totalnym samoukiem, do wszystkiego dochodziłam metodą prób i błędów, spędzając dziesiątki, jak nie setki godzin  oglądając tutoriale w internecie i ćwicząc. Za namową mojej rodziny i przyjaciół odważyłam się pokazać moje pierniczki w internecie, otwarłam swój fanpage na Facebooku. Z początku nieśmiało, zaczęłam wstawiać zdjęcia tego co robię. Początkowo chciałam nazwać swoją stronę „Ja pierniczę” ale okazało się, że jest FP o nazwie: „A ja to pierniczę” Ani Komisarczyk. I tak na nią trafiłam :) To był przełom. Jak zobaczyłam jakie cuda można z lukru stworzyć to przepadłam. Miało być pieczenie i dekorowanie pierniczków z dziećmi na Święta, a okazało się, że stało się to moją pasją i pomysłem na życie :)

Po tym co zobaczyłam na jej stronie, nie miałam odwagi nazwać FP podobnie, a „Pierniki Moniki” same do mnie przylgnęły i już zostały :)

 

 

Czy umiesz i lubisz piec, czy musiałaś się w jakiś szczególny sposób przygotować się do Twojego biznesu?

Umiem i lubię. Choć nie ukrywam, że jest to dla mnie środek do celu ;) Moją pasją jest dekorowanie pieników, nadawanie im kształtów i charakteru. Czasami patrzę na upieczony piernik i zastanawiam się co z niego można zrobić ;) Takie projektowanie, masz czystą kartkę papieru i zapełniasz ją swoją wizją. To jest najpiękniejsze w tym co robię :)

Tak jak wspomniałam, jestem samoukiem. Jednak kiedy zaczęła kiełkować we mnie myśl, że żeby przekłuć pasję na biznes, to chciałam uzyskać opinię ekspertów na temat mojej pracy . I tak zaczęłam swoją przygodę ze szkoleniami, zaczynając od mojej piernikowej guru - moje pierwsze i najważniejsze  szkolenie z podstaw lukru królewskiego u Ani z „A ja to pierniczę”, później z malowania metodą one stroke „Słodkie cuda” prowadzoną przez team Zielińskich i ostatnie z aerografii spożywczej u Moniki Siewiert-Bytow.

 

Patrząc na skład popularnych pierników w jednej z sieciówek, jestem przerażona. Sama chemia! Z czego pieczesz swoje pierniki?

No tak. To kolejna rzecz, na którą zwracam uwagę  odkąd jestem mamą.  Moje pierniki mają bardzo krótki skład: prawdziwy miód, masło, mąka pszenna, przyprawa do piernika (bez cukru i mąki), odrobina sody oczyszczonej i kakao. I koniec :) Lukier królewski robię z białka pasteryzowanego i cukru pudru. Wprawdzie pierniczki oferuję jako produkt dekoracyjny (moja „pracownia” to maleńka kuchnia w bloku), jednak skład mają taki, że moje dzieci zajadają się nimi :) Choć teraz jak już są starsze, to „muszą” sobie same je wylukrować ;)

Ile średnio trwa przygotowanie jednego piernika?

Chyba najtrudniejsze pytanie. Piernik piernikowi nie równy ;) Nie liczę oczywiście czasu na przygotowanie ciasta i upieczenie (choć powinnam ), najbardziej czasochłonne jest zdobienie. Pierwsze pomysł, lubię coś wiedzieć o osobie, która ma być obdarowaną. Co lubi, czym się zajmuje, jaką ma pasję. No i oczywiście jaka to ma być okazja ;) Potem myślę co umieścić na pierniku, jaką techniką go ozdobić, przeglądam strony szukając inspiracji, rysuję sobie szkic na kartce.. To trwa czasem kilka godzin. Potem przygotowanie lukrów, barwienie, mieszanie, muszą być odpowiedniej konsystencji.  No i zaczyna  się to najprzyjemniejsze – zdobienie :) Choć trudno w to uwierzyć, czasem jeden piernik robię kilka dni :)

Są również takie, które zajmują mi niecałą godzinę, więc skoro musiałabym uśrednić to ok 3 godzin trwa samo zdobienie.

 

Niektóre z nich to prawdziwe dzieła sztuki, szczególnie jeśli malujesz na nich twarz czy pejzaż…

Cały czas się uczę, chcę podnosić swoje umiejętności. Nie mam wykształcenia plastycznego, ciężko mi ocenić czy to są dzieła sztuki ;)  Oprócz klasycznego lukrowania odkrywam coraz więcej technik, ostatnio coraz częściej tez łapię za pędzelki i maluję ręcznie (oczywiście farbkami spożywczymi) i coraz bardziej mi się to podoba. Staram się przenosić moje emocje na piernik, dbać o każdy szczegół. Jeśli mi się to uda, a obdarowany jest zadowolony czy się wzruszy jest to dla mnie najwyższe uznanie. Ja patrzę na swoje prace bardzo krytycznie i zawsze znajdę coś do poprawy. Czekam na moment, kiedy ja sama będę dumna z siebie.

Na jakie okazje klienci najczęściej zamawiają u Ciebie taki rękodzielniczy wypiek?

Ciśnie się na usta: tylko na Boże Narodzenie ;) Trzy lata temu również mi pierniczki kojarzyły się tylko z Gwiazdką. Jednak okazało się, że upominek z piernika można podarować niemal na każda okazję :) Sezon na piernikowe upominki trwa cały rok, choć są okresy, kiedy trwa piernikowe szaleństwo :D

Dzień Babci i Dziadka, Walentynki, Wielkanoc, Komunię Świętą, Dzień Mamy i Taty, zakończenie roku szkolnego i Dzień Nauczyciela, wesela i śluby.  Pewnie mi coś umknie, ale najbardziej popularne okazje to urodziny, jubileusze, Chrzty św, podziękowania. Czasem ktoś zamawia piernik bez okazji, tak po prostu, żeby wywołać u kogoś uśmiech :) 

Jak na początku wspomniałam, pomysł dekorowania pierniczków narodził się wraz z pojawieniem się na świecie dzieci. Emilka i Tymek często ze mną pieką i dekorują, pomyślałam więc, że fajnie by było zabawić się w dekorowanie w większej grupie dzieci i tak powstał pomysł prowadzenia warsztatów :)  Pomysł okazał się trafiony, dzieciaki zachwycone ,a ja za każdym razem jestem pod wrażeniem tego co te małe rączki potrafią i jak chętnie się w to angażują.

Coraz częściej firmy doceniają też pierniczki z firmowym logo jako upominki dla klientów lub kontrahentów.

Jestem również zapraszana na lokalne kiermasze rękodzieła, mam nadzieję, że na stałe wkomponuję się w  kalendarz takich imprez. Region jest mi bardzo bliski i chciałabym swoimi piernikami promować Bielsko i okolice .

No i na koniec muszę się pochwalić, że moim piernikiem ktoś się oświadczył ;) I odpowiedź była TAK! <3

Pierniki Moniki

Tel. 726 007 878

www.facebook.com/pierniczkidekoracyjnebielsko/

 

 

Podziel się na:

Najpopularniejsze:


NASZ BLOG

MAPA Z POMYSŁAMI - ŚCIĄGNIJ