NIE-POMOCNA dłoń rodzica czyli dlaczego nie powinniśmy sadzać i prowadzić za rączki niemowląt

Data dodania: 2019-05-05

Każdy rodzic wzrusza się na widok pierwszych kroczków swojego dziecka. To niezapomniana chwila, którą zapamiętuje się na długie lata. Nieistotne czy z punktu widzenia rodzica, lekarza czy fizjoterapeuty – jest to niebywałe osiągnięcie. W ciągu kilkunastu miesięcy dziecko z leżącego, ruszającego się w sposób niekontrolowany maluszka zamienia się w dwunożnego, nie tylko chodzącego, ale niejednokrotnie uciekającego swoim rodzicom łobuza.

Na ten wielki cud składa się przede wszystkim stopniowe dojrzewanie układu nerwowego,     a wraz z nim rozwój układu ruchu. Niestety nadal wielu rodziców nie potrafi uszanować tego naturalnego biegu rozwoju dziecka. Wciąż wiele osób jest przekonanych, że dziecko powinno siedzieć w wieku 6 miesięcy i chodzić mając roczek. Tymczasem, badania nad rozwojem człowieka wyraźnie mówią, że przeciętnie dziecko samodzielnie siada między 6, a 10 miesiącem życia. Ramy czasowe dla samodzielnego chodzenia są jeszcze szersze, bowiem dzieci rozpoczynają dwunożną przygodę między 11, a 18 miesiącem życia. Tak zwane „przetuptanie” roczku jest zatem normą, ale rozpoczęcia chodzenia w wieku 17 miesięcy również jest normą.

Dlaczego zatem rodzicom tak spieszy się z pionizacją swoich maluchów?

Przedwcześnie sadza czy prowadzi maluszka za rączki, myśląc, że w ten sposób uczy go nowych umiejętności… Naprawdę trudno mi znaleźć rozsądne wytłumaczenie. Moja wiedza    i doświadczenie zawodowe wskazują jednak jednoznacznie na liczne negatywne konsekwencje takiego postępowania, które dotyczyć mogą niemal każdej sfery rozwoju małego dziecka.

Przedwczesne posadzenie lub postawienie dziecka i prowadzenie za rączki może skutkować:

  • zaburzeniami w rozwoju układu szkieletowego. Najbardziej narażony na deformacje jest oczywiście kręgosłup, ale także miednica i kończyny dolne. Niedojrzałe, czyli bardzo plastyczne struktury kostne, bez ochrony w postaci właściwego napięcia posturalnego i siły mięśni posturalnych narażone są na działanie siły grawitacji w słabym punkcie układu – przyczynia się to do asymetrii, niewłaściwego ustawienia miednicy, niewłaściwego ukształtowania krzywizn przednio – tylnych kręgosłupa (kifozy piersiowej oraz lordoz – szyjnej i lędźwiowej). Może to stanowić początek postawy skoliotycznej, wad postawy ciała czy zmian przeciążeniowych, a więc szybszego zużywania się aparatu ruchu i zmian zwyrodnieniowych.
  • utrudnionym kształtowaniem reakcji równoważnych i obronnego podporu, które są podstawą równowagi i koordynacji ruchowej, w skutek czego maluszki prowadzone za dwie lub jedną rączkę, z reguły później niż rówieśnicy zaczynają samodzielnie stawiać pierwsze kroczki. Co więcej takie maluchy w przyszłości mogą unikać niektórych aktywności na placu zabaw (np. wspinania na drabinki, zjeżdżalnie) i odstawać od swoich rówieśników szybkością, zwinnością i zgrabnością ruchową.
  • zaburzeniem wzorca chodu. Znacznie słabiej rozwija się komponenta rotacji w ruchach dziecka, tak potrzebna do wykształcenia dojrzałego, płynnego i eleganckiego wzorca chodu.
  • wtórnymi zaburzeniami integracji sensorycznej. W wyniku ograniczenia spontanicznej aktywności, maluszki pozbawiane są licznych bodźców sensorycznych, zwłaszcza z układów bliskich (dotyk, równowaga, czucie głębokie). Wiedza dziecka o własnym ciele i otaczającym świecie jest uboższa. W przyszłości może objawiać się to trudnościami z grafomotoryką, trudnościami szkolnymi czy problemami z zachowaniem dziecka.
  • trudnościami w sferze emocjonalnej. Maluszki takie tracą motywację do samodzielnego przemieszczania się, stają się zależne od otoczenia. W przyszłości może to przyczyniać się do niższego poczucia sprawczości i pewności swoich możliwości.

Rodzice, którzy ingerują w rozwój swojego dziecka wiele ryzykują…

Tak naprawdę, jeśli chcemy przyczynić się do prawidłowego rozwoju dziecka – nie wtrącajmy się! Pozwólmy dziecku rozwijać się w jego własnym tempie. Umiejętność chodzenia kształtowana jest od pierwszych miesięcy życia, a tempa nabiera, kiedy maluszek zaczyna samodzielnie obracać się z plecków na brzuszek, kręcić się do boczków w leżeniu na brzuszku (tzw. pivoty uważane są za pierwszy wzorzec lokomocji człowieka), pełzać ciągnąc brzuszek po podłodze czy czworakując. To właśnie w tych wzorcach wzmacniają się mięśnie posturalne, kształtuje się kręgosłup, miednica, a stopy przygotowują się na przyjęcie ciężaru ciała. Pozwólmy dziecku jak najdłużej być królem parkietu i tyle ile tego będzie potrzebowało – przebywać w pozycjach niskich na podłodze. Obserwujmy maluszki, zwracajmy uwagę na symetrię i różnorodność wzorców motorycznych i cieszmy się każdą chwilą.

 

Autor: Anna Schab - doktor nauk o zdrowiu, fizjoterapeutka, terapeutka metody NDT Bobath i Integracji Sensorycznej. Współzałożycielka i szkoleniowiec w stowarzyszeniu BuggyGym, promującym na co dzień fitness na świeżym powietrzu z dzieckiem w wózku. Szczęśliwa i spełniona żona oraz mama Stasia, Kazia i Uli. Prowadzi prywatny gabinet fizjoterapii dla dzieci i niemowląt w Cieszynie.

 

 

Podziel się na:

Najpopularniejsze: