MAMA Z PASJĄ: Koralik po koraliku rozwija swoją markę!

Data dodania: 2019-03-14

Rozmowa z Magdaleną Kubiak z Wilkowic - mamą, żoną, niepoprawną optymistką, fanką ładu i porządku, miłośniczką podróży, dobrej kawy i biżuterii.

 

Wiele mam, odkrywa na urlopie macierzyńskim nowe pasje, które później przeradzają się w firmę. Czy w Twoim przypadku było podobnie?

W moim przypadku było nieco inaczej. Swoją przygodę z biżuterią artystyczną zaczęłam kiedy nie myślałam jeszcze o dzieciach. Zawsze lubiłam prace manualne. Jeszcze jako nastolatka szyłam, dziergałam, haftowałam, a nawet robiłam na drutach. Ale dopiero tworzenie biżuterii dało mi pełną satysfakcję. Chyba dlatego, że moimi robótkami ręcznymi nigdy nie pochwaliłam się światu, a niepowtarzalną biżuterię bardzo szybko wypatrzyły koleżanki tzw. „sroki” i wpadły w zachwyt. Wiesz jak to działa. Jeśli coś robisz, sprawia Ci to ogromną przyjemność, do tego widzisz, że otoczenie pozytywnie na to reaguje, chce się więcej i więcej. Tak było w moim przypadku. Tworzyłam biżuterię dla siebie i jako upominki dla najbliższych przy jednoczesnej pracy na etacie jako marketer.

 

To kiedy podjęłaś decyzję o stworzeniu własnej marki – MADLIN?

Rewolucja nastąpiła w 2010 roku, kiedy na świat przyszedł nasz pierwszy syn Wiktor. Małe dziecko, inne priorytety, ale biżuteria została. Uważam, że rezygnacja z własnych pasji, kiedy w rodzinie pojawia się mały człowiek, to najgorsze co może zrobić kobieta. Znam bardzo dużo mam, które oddały dziecku całą siebie - nie mówię, że to złe. Ale jeśli kobieta przed pojawieniem się dziecka była aktywna, rozwijała swoje zainteresowania i nagle odrzuca je w kąt - prędzej czy późnej pojawia się frustracja i myśli, że „dziecko odebrało mi życie”.Ale wracając do sedna. Urodził się Wiktor. Wywrócił całe nasze życie do góry nogami i dał mi jeszcze więcej siły. To wtedy zdecydowałam, że koralik po koraliku będę rozwijać własną markę - Madlin. Bardzo szybko pojawiły się pierwsze sukcesy na polu biznesowo-twórczym. To dopiero motor napędowy do działania! A już największą wiarę w swoje możliwości miałam wtedy, kiedy udawało mi się wszystko pogodzić: macierzyństwo, pracę zawodową i rozwijający się biznes-pasję.

Bardzo istotną rolę w tworzeniu marki Madlin odegrał także mój mąż. Który zawsze wspierał i był przy mnie w chwilach kryzysu. Kiedy zadawałam sobie pytanie „czy w ogóle warto” on zawsze mówił, że „bez działania nie ma rezultatów”.

 

Z czego dokładnie tworzysz biżuterię i czy jest to bardzo czasochłonne zajęcie?

Szczerze mowiąc bardzo mocno śledzę trendy i staram się do nich dopasować, więc nie mam jednego konkretnego półproduktu, z którego tworzę moje wzory. Obecnie największym zainteresowaniem cieszą się kolczyki z długich nitek lub rzemieni, kolczyki z piórek i takie w stylu indyjskim. Ale w mojej ofercie znajdziesz także bransoletki z rzemyków, bransoletki ze szklanych koralików i kamieni półszlachetnych, kolczyki z drewna, kolczyki klasyczne i eleganckie komplety biżuterii na wyjątkowe okazje. Czy to pracochłonne zajęcie? W pierwszej kolejności chciałam odpowiedzieć, że nie. Ale chwilę później uświadomiłam sobie, że składanie biżuterii to tylko jeden z etapów. Przede wszystkim tę biżuterię muszę z czegoś składać, więc systematycznie zamawiam odpowiednie półprodukty. Później projektuję i czasami tworzę prototypy nowych modeli. Ponieważ biżuterię sprzedaję tylko online muszę zrobić zdjęcia nowych wzorów, zdjęcia odpowiednio obrobić a później wystawić produkty w sklepie. Tak. To jest pracochłonne zajęcie. I sztuką nie jest składanie samej biżuterii. Sztuką jest ją sprzedać na bardzo nasyconym rynku.

 

Czy to jeszcze pasja, czy już może źródło przychodu?

Nigdy nie chciałam, żeby tworzenie biżuterii było moim jedynym źródłem przychodu. Żebym budziła się rano z myślą, że muszę dzisiaj złożyć 30 par kolczyków, 20 bransoletek i 3 naszyjniki, by wyrobić dzienną normę, która pozwoli mi na normalne życie. Jestem przekonana, że bardzo szybko bym się wypaliła. Dlatego biżuteria to zawsze dodatek. To moja pasja "po godzinach”. Od 12 lat zawodowo zajmuję się marketingiem. Przy czym od sierpnia 2018 roku rozwijam swoją agencję marketingową - Futuram. Ale o tym z przyjemnością opowiem innym razem - a jest o czym opowiadać (śmiech)

 

Jak łączysz pasję z macierzyństwem. Jesteś przecież mamą 2 aktywnych chłopców?

Sama dobrze wiesz Aniu, że to nie jest sielanka. Łączenie, pracy, pasji i macierzyństwa wymaga zdyscyplinowania, planowania, dobrego zarządzania czasem i wsparcia najbliższych. Bez tego nie byłoby szans na sukces i albo musiałabym zrezygnować z pasji albo z pracy. Teraz kiedy chłopcy są starsi (Wiktor w tym roku będzie miał 9 lat a Oskar 5) jest dużo łatwiej. Zawodowo realizuję się kiedy Wiktor jest w szkole, a Oskar w przedszkolu. Biżuterią nie zajmuję się codziennie a tylko 2-3 razy w tygodniu i wtedy zachęcam chłopców do wspólnej kreatywnej zabawy. Oni konstruują statki kosmiczne, zbroje rycerskie, tankowce, rysują i budują z klocków a ja tworzę. Z kolei weekendy są w 100% rodzinne. Nie ma ani pracy, ani biżuterii.

 

Jakie trendy będą modne w nadchodzącym sezonie wiosna/lato 2019?

Kolczyki chwosty i kolczyki piórka - to biżuteria, która obecnie cieszy się największym zainteresowaniem. Kokieteryjne frędzle w chwostach poruszają się pod wpływem energicznego ruchu i idealnie podkreślają naszą kobiecość. Z kolei piórka to synonim lekkości, zwiewności. Dedykowane Paniom, które nie boją się odważnych, kolorowych wzorów biżuterii. W dalszym ciągu bardzo popularne są bransoletki na gumce - choć w tym roku Panie wybierają bransoletki z malutkich koralików z drobnymi i subtelnymi zawieszkami. Ale hitem sprzedaży są zestawy bransoletek mama-córka. Zestaw dwóch takich samych bransoletek tylko w różnych rozmiarach - klasycznym dla mamy i mniejsza wersja dla córki.

Podziel się na:

Najpopularniejsze: