Ty też możesz odmienić los kenijskiego dziecka!

Data dodania: 2018-08-22

Z Błażejem Jaszczurowskim, nauczycielem matematyki „mojej podstawówki” SP 3
w Bielsku
Białej, który nie tylko zaadoptował już 3 kenijskich dzieci, ale także spędza z nimi prawie każde ferie i wakacje, rozmawiam o tym czym jest adopcja na odległość oraz jak
za 70 zł miesięcznie można odmienić dziecku całe życie.

Jaka jest Kenia?

Kenia to kraj skrajności, albo jesteś bardzo bogaty, albo żyjesz w skrajnej nędzy. Rodziny mieszkające w lepiankach, głodujące dzieci z wydętymi brzuszkami, stopy pogryzione od piaskowych pcheł, to niestety dalej codzienność, a najbardziej poszkodowane są w tym wszystkim, bezbronne dzieci… Do dziś mam w pamięci widok dwóch małych chłopców, którzy przez 2 tygodnie nic nie jedli… Ich mama, dzielna Harriet, odeszła niedawno po heroicznej walce z chorobą nowotworową… do ostatnich chwil była przy niej Siostra Alicja Kaszczuk*, która walczyła o nią jak lwica w szpitalach. Niestety nowotwór zaatakował prawie wszystkie organy… Proszę sobie wyobrazić, że po ostatniej chemii błagała siostrę Alicję, aby ta pozwoliła jej wstać i obsadzić pole kukurydzy. Wszystko po to, aby jej dzieci, po porze deszczowej, miały co jeść… To właśnie m.in. dzięki zbiórce pieniędzy, jaką organizuję na zrzutka.pl, możliwe było zabezpieczenie na kilka tygodni sytuacji ośmiorga dzieci po śmierci ich mamy. Będąc akurat na miejscu, kupiłem to czego najbardziej potrzebowały: jedzenie, buty, materace, koce.

Czy naprawdę wystarczy 70 zł miesięcznie aby realnie odmienić los kenijskiej sieroty?

Tak, dla kenijskiej sieroty lub półsieroty, zmienia się cały świat. Jeśli zdecydujesz się na adopcję na odległość, to w ramach tej opłaty, zapewnisz dziecku nie tylko edukację, mundurek szkolny, lekarstwa, ubezpieczenie, ale przede wszystkim realną możliwość wyjścia ze skrajnego ubóstwa, gdyż zdobyte wykształcenie ułatwi mu w przyszłości znalezienie pracy. Nie bez znaczenia jest fakt, że jeśli zaadoptujesz na odległość takie dziecko, to najczęściej zapewnisz mu jednocześnie przynajmniej jeden posiłek dziennie (obiad) – dla takiego dziecka, które często chodzi głodne, to bardzo, ale to bardzo wiele… Kiedy dziecko trafia do, nazwijmy to po naszemu, szkoły z internatem to opłata wynosi 150 zł, ale uczeń ma wówczas zapewnioną całodobową opiekę, dach nad głową i otrzymuje nie tylko to wszystko co powyżej, ale też całodniowe wyżywienie.

Na zdjęciu poniżej: Stołówka w szkole podstawowej w Chuka.

Jak zatem wygląda codzienność dziecka, które nie chodzi do szkoły?

Generalnie obowiązek szkolny w Kenii jest, ale niestety nie jest przestrzegany i nikt tego nie weryfikuje. Krótko mówiąc niektóre rodziny nawet gdyby chciały posłać dziecko do szkoły, nie są w stanie zapewnić mu tzw. wyprawki i po prostu nie posyłają. Takie dzieci są  pozostawione samym sobie albo idą po prostu z rodzicami i pomagają im w pracy.

"Dwudziestojednosekundowa wypowiedź ucznia klasy czwartej Katolickiej Szkoły Podstawowej w Chuka utwierdza mnie w przekonaniu, że trzeba i warto pomagać " - pisze Błażej na swoim profilu na FB:

Kto może adoptować na odległość?

Tak naprawdę każdy. Rodziny, osoby indywidualne, grupy osób (np. wspólnoty, klasy szkolne), firmy i instytucje. Wszystko odbywa się poprzez Fundację „Czyńmy Dobro” Księdza Orione. Ta fundacja współpracuje z Siostrami Orionistkami, które są tam na miejscu. Z Siostrą Alicją Kaszczuk na czele, dokonują wyboru dzieci, które trafią pod opiekę fundacji. To ważne, ponieważ nieraz rodziny, które mają lepszą sytuację niż inni, próbują dostać się pod tzw. parasol ochronny. Siostra wraz z koordynatorem robi tzw. wywiad rodzinny, rozmawia z sąsiadami, itp. Wszystko po to aby pomoc trafiła do najbardziej potrzebujących dzieci.

Jesteś tatą adopcyjnym dla 3 dzieci…

W Kenii mam trzech podopiecznych: 9 – letniego Barack’a, 4 – letniego Alex’a i 13 – letniego Brian’a.

Co się czuje spotykając na żywo swoje adopcyjne dziecko?

Powiem szczerze, wrażenie jest niesamowite, nie wiem jak to nawet opisać słowami. Radość, ale i niepewność, jak się zostanie przyjętym. Szczęście, bo można w końcu z tym dzieckiem porozmawiać, zobaczyć jego sytuację rodzinną (na stronie fundacji nie jest ona opisana).

A jaka była reakcja Baracka, Twojego pierwszego adoptowanego na odległość dziecka?

Podczas pierwszego spotkania Barack był raczej milczący. Miał wtedy zaledwie 8 lat, więc dopiero rozpoczynał naukę języka angielskiego. Mogę się tylko domyślać jakie emocje nim targały… Idzie nam jednak coraz lepiej, ale zawsze najtrudniejsze są pożegnania…

Jakie są największe potrzeby tego regionu Afryki?

Największy problem to brak żywności i wody. Na przykład kukurydza nie ma szans dojrzeć, bo słońce pali ziarna. Z kolei w sklepach artykuły spożywcze dla wielu osób są zbyt drogie. W lipcu udało nam się zakupić żywność dla około 900 dzieci, która wystarczy na jakiś czas. Oczywiście dzieci dalej będą miały co jeść, ale jest to ogromny wysiłek dla misji lub parafii, pod której opieką się znajdują.

Na zdjęciu poniżej: Dom jednorodzinny w Mwerongundu, w którym mieszka matka z pięciorgiem dzieci.

Czy jest coś co wspominasz najmilej z Twoich czterech już podróży do Kenii?

Największą radością za każdym razem są dla mnie odwiedziny u rodzin, spotkania twarzą
w twarz. Rodziny nie wiedzą czy i kiedy przyjedziemy, a zawsze spotykamy się z ogromną gościnnością, a goszczą nas wszystkim, co mają, a najczęściej to herbata z mlekiem i kawałek chleba. W domach nie ma prądu i gazu, a kilka litrów wody musi starczyć rodzinie na cały dzień.

A jakie są potrzeby dzieci – w końcu to tylko dzieci…

Nie są to smartfony, laptopy, tablety itp. Mają dosyć przyziemne potrzeby: plecak, buty, kalkulator, papier toaletowy, przybory szkolne i higieniczne, ale też słodycze – zwykłe herbatniki i lizaki.

Niektórzy zapytają, a nie łatwiej przekazać pieniądze, które inwestujesz w podróż do Kenii,
na rzecz fundacji?

Może i łatwiej, ale ja się przekonuję, że realny kontakt przynosi dużo więcej. Obecność nas -  wolontariuszy powoduje, że dzieci i dorośli spotykają się z realnym człowiekiem. Mogę im pokazać zdjęcia, opowiedzieć o sobie, o ludziach, którzy im pomagają. To już nie jest jakaś "pomoc z dalekiego kraju", od ludzi, których trudno sobie nawet wyobrazić, ale realne spotkanie…

Poniżej na zdjęciu: Dzięki jednej ze zbiórek udało się kupić żywność dla około 900 uczniów i artykuły przemysłowe dla ośrodka dzieci niepełnosprawnych

Czy chciałbyś komuś szczególnie podziękować?

Nigdy nie przestanę być wdzięczny za pomoc ludzi, którzy nas wspierają. A są wśród nich m.in.: Pracownicy Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej, Misyjna Jutrzenka ze Skoczowa, bielskie szkoły: Gimnazjum nr 13, KSP "Skała", ZSO SMS "Rekord", ZSO ZCBM, SP nr 3, parafie NMP Królowej Świata w Cygańskim Lesie czy Najdroższej Krwi Pana Jezusa w Bystrej i bardzo wielu darczyńców indywidualnych. Do siebie zaprosili mnie także członkowie Klubu Kulinarnego Podróżnika w Wieprzu, WCK w Wadowicach, a także najmłodsi z Przedszkola "Promyczek" i właściciele "Grawitacja Caffe" w B-B.

Powiedz jak my – rodziny z Podbeskidzia możemy Ci pomóc?

Działam na wszelkie możliwe sposoby. Zachęcam do adopcji na odległość, organizuję zbiórkę pieniędzy na rzecz dzieci na https://zrzutka.pl/rsdr93. Ze wszystkiego rozliczam się w formie zdjęć i paragonów, które można zobaczyć u mnie na Facebooku. Ostatnim moim pomysłem są także prelekcje na temat Kenii i sytuacji kenijskich rodzin. Można się ze mną skontaktować poprzez mój profil prywatny na Facebooku lub mailowo: [email protected]

===

*Siostra Alicja Kaszczuk - należy do Zgromadzenia Sióstr Małych Misjonarek Miłosierdzia.
Od 2007 r. posługuje w Kenii. Przez pierwsze osiem miesięcy opiekowała się dziećmi chorymi na AIDS, później została przełożoną wspólnoty sióstr w miejscowości Laare. Wiele osób mówi o niej: „Polska Matka Teresa” lub „Anioł Afryki”.

**Fundacja Księdza Orione Czyńmy Dobro - Logo w kształcie świec symbolizuje ludzi, którzy poznawszy charyzmat św. Alojzego Orione pragną tak jak on spalać się dla realizacji celu jakim jest czynienie dobra wszystkim i zawsze...a wówczas świat stanie się lepszy i piękniejszy. Adopcje na odległość: www.czynmydobro.pl | www.facebook.com/czynmy.dobro/

Podziel się na:

Najpopularniejsze:


JUŻ WE WRZEŚNIU!

WSZYSTKIE MAGAZYNY


NASZ BLOG

Jestem Ambasadorem Marki