Z pasji do…jedzenia!

Data dodania: 2018-05-24

Z Magdaleną Malcher, mamą, graficzką i... miłośniczką dobrej kuchni, rozmawiam o jej nowym pomyśle.

Magda, to że działasz w tematyce gastronomii, to nie nowość. Od wielu lat współtworzysz z mężem bloga bielskosmakuje.pl oraz profil na FB o tej samej nazwie. Pamiętacie jeszcze Wasze początki? Jak to się wszystko zaczęło?

Zaczęło się tak naprawdę od "Gastronautów" - opiniotwórczego portalu o restauracjach działających w całej Polsce, w tym również na Podbeskidziu. Bardzo często odwiedzaliśmy miejsca, czytając opisy innych. Dzięki temu dowiadywaliśmy się, co i gdzie można zjeść oraz jakie są ceny w danych lokalach. Oczywiście sami też wystawialiśmy komentarze.

Kiedy Gastronautów przejął inny portal, działający tylko w kilku dużych miastach, poczuliśmy, że nasz lokalny gastronomiczny rynek coś stracił. Chodzenie do restauracji nie było jeszcze tak popularne, jak teraz. Kojarzyło się z niepotrzebnym wydawaniem pieniędzy i sztywną atmosferą. Kto zatem miał przekonać ludzi, że to nie prawda skoro nie internet? Postanowiliśmy sami się tego podjąć. Jako, że uwielbiamy jeść i nie boimy się nowych wyzwań, ostatecznie pod koniec 2014 roku udało nam się założyć amatorską stronę o nazwie bielskosmakuje.pl oraz profil na fb. Fani sami nas znaleźli. Staraliśmy się im pokazywać lokalny rynek gastro, stawiając w dużej mierze na zdjęcia zrobione komórką (przecież nie będziemy wszędzie chodzić z lustrzanką!). Jesteśmy zdania, że jeśli czegoś sam nie zobaczysz, to do tego się nie przekonasz. W naturalny sposób staliśmy się łącznikiem między restauratorami i gośćmi restauracji.

Pamiętasz pierwszą zrecenzowaną przez Was restaurację?

Niekoniecznie pierwszą, ale na pewno pamiętam dwie przełomowe restauracje w naszym portalu. Pierwszą była Restauracja Pod Dębowcem (która niestety ostatnim weekendem maja zamknęła się - prawdopodobnie tylko na jakiś czas), do której chodziliśmy nawet kilka razy w tygodniu (jedzenie tam uzależniało!). To właśnie dzięki niej zdecydowaliśmy się na założenie strony. Chcieliśmy pokazać walory nieszablonowych miejsc, do których warto pójść.

Drugim miejscem była restauracja, do której dostaliśmy pierwsze zaproszenie i to w dodatku od osoby, którą podziwialiśmy od dłuższego czasu za ogromne doświadczenie, pasję i to, jak gotuje. Długo możnaby się o tym rozpisywać, ale wracając do tematu, jej szef chciał nas po prostu poznać po tym, jak w poście oznaczyliśmy jego lokal. Z czystej ciekawości. No i po raz pierwszy zjedliśmy coś nie na swój rachunek. To nam dodało skrzydeł.

Mam przed sobą najnowszy numer pierwszego na Podbeskidziu, o ile nie w Polsce, bezpłatnego czasopisma poświęconego w 100% gastronomii pt. „Gastro Smakuje”. Skąd pomysł na własne czasopismo? Czy w dobie cyfryzacji jest jeszcze miejsce na taką formę przekazu? 

Pomysł w dużej mierze dzięki Tobie, Aniu... :) Twoje czasopismo posłużyło nam za przykład, że tak naprawdę każdy temat można ciekawie przedstawić, jeśli się w niego zaangażujesz. Osobiście miałam już doświadczenie graficzne w składaniu katalogów, magazynów i wielu innych rzeczy, także koncepcja założenia własnego czasopisma była bodźciem do działania. A że jestem tradycjonalistką i lubię czuć papier w rękach, podobnie jak wielu moich znajomych, uważam, że taka forma przekazu jest jak najbardziej odpowiednia.

Na jakie przeszkody napotkałaś przy tworzeniu pisma, czy coś Cię szczególnie zaskoczyło?

Tak, przede wszystkim cała procedura rejestracji czasopisma, która oficjalnie trwa 30 dni, ale w rzeczywistości może przeciągać się w nieskończoność. My trochę się na to nabraliśmy. Wielu osobom obiecywaliśmy wydanie magazynu na Majówkę. Niestety, z powodu problemów urzędowych oraz gorącego okresu tworzenia nowego, wiosenno-letniego menu w świecie "gastro", po prostu się nie udało.

Jaką tematykę poruszacie i gdzie można dostać pismo? Jak często będzie się ukazywać?

Tematyka wokół której oscylujemy, jest tematyką związaną z szeroką pojętą gastronomią w rejonie Podbeskidzia oraz części Śląska i Małopolski. Na początku nie chcemy sięgać za daleko, by robić i opisiwać to, co znamy jak najlepiej. Jest dział o restauracjach, produktach, miejsce na diety, wesela i wiele innych ciekawostek. Docelowo chcemy, by magazyn ukazywał się co 2 miesiące.

Czy trudno połączyć Ci pracę z macierzyństwem? Dwójka małych dzieci to nie lada wyzwanie…sama coś o tym wiem…

Oczywiście :) Na szczęście jest "instytucja dziadków", a od września starsze dziecko idzie do Przedszkola. Wiele pracy trzeba wykonywać wieczorem, gdy maluchy śpią, ale weekendy staramy się zostawiać dla siebie. Lub po prostu całą rodziną idziemy testować nowe dania do restauracji ... ;)

Rozmawiała: Anna Koczur

Podziel się na:

Najpopularniejsze: