Górska mama – życie blisko natury z dzieckiem

Data dodania: 2018-03-21

Rozmowa z Małgorzatą Jachacz-Łopata, mamą 1.5 rocznej Gai, miłośniczką gór, aktywnego wypoczynku oraz doktorem nauk medycznych specjalizującą się w swojej pracy w fizjoterapii uroginekologicznej.

Małgosiu, wiele mam rezygnuje ze swoich pasji po urodzeniu dziecka, powiedz jak było z Tobą? Czy pojawienie się w Twoim życiu córeczki spowodowało, że na jakiś czas musiałaś zapomnieć o wycieczkach górskich czy wręcz przeciwnie?

Pojawienie się Gai nie zmieniło moich priorytetów, a wręcz je wzmocniło – mam na myśli przebywanie blisko natury, aktywny wypoczynek, jakościowy czas z rodziną. Góry pozwalały mi wcześniej łączyć wszystkie trzy elementy, a z córką te wycieczki nabierają smaku. Nie jest trudno pójść w ekstrema, trudności tkwi w takim spędzaniu czasu, aby zapewnić małemu dziecku komfort i zaspokoić wszystkie jego potrzeby. Paradoksalnie, macierzyństwo nie oddaliło mnie od gór, ale zbliżyło do nich moje dziecko: karmię piersią, stąd zawsze poruszamy się w nierozłącznym tandemie mama-córa. Jest to niezmiernie wygodne, bo nie muszę zabierać ze sobą zestawu butelek. Zmieniły się tylko wysokości, ale odnalazłam ponownie przyjemność z włóczenia się beskidzkimi ścieżkami, od których sama jako dziecko zaczynałam.

 

Jak w takim razie wyglądały Wasze pierwsze wycieczki? Ile miała córeczka i jakie kierunki górskie wybrałyście?

Szanuję czas, jaki jest potrzebny każdej kobiecie na powrót do formy po ciąży i porodzie, pierwsze tygodnie poświęciłam na łagodne spacery w lesie, a pierwsza wycieczka odrobinę wyżej odbyła się w czwartym tygodniu życia Gai na Dębowiec. Piękne październikowe popołudnie i setki odcieni jesieni, doskonały dzień! Niedługo później wybraliśmy się w Tatry, ale wciąż pozostawałam w dolinach. Jeszcze przez kilka kolejnych miesięcy z tej perspektywy patrzyłam na szczyty.

A pamiętasz Waszą najbardziej odległą i wymagającą wycieczkę? Jak przygotować dziecko na taką wyprawę?

W czasie, kiedy Gaja pozwala się nosić w nosidle, udawało nam się zrobić wspólnie bardzo długie trasy. Jedną z nich wspominam szczególnie miło, było to Dolinie Javorovej na Słowacji, w środku lata, jeden jedyny raz dopisała nam pogoda od rana do wieczora – a to jest główny warunek na długie trasy! Doszliśmy do końca doliny, pod podejście na Lodową Przełęcz. Dolina jest iście alpejska, strumienie, widoki, a nawet wysokość – ponad 1700 m n.p.m. Wycieczka, którą określiłabym jako wymagającą, to odcinek trasy GR20 na Korsyce, ze schroniska Castel de Vergio do Manganu, przez dolinę dzikich koni, obok jeziora Lac Nino. Widok dzikich koni uznaliśmy za potencjalnie atrakcyjny dla rocznego dziecka. Dolina jest bajkowa, o zielonej, szorstkiej trawie i setkach małych jeziorek z krystalicznie czystą wodą. Byliśmy tam już dwa razy. Tym razem się nie udało. Żeby do niej dotrzeć, należało przejść przez przełęcz o wysokości ponad 2100 m n.p.m., gdzie była zupełnie inna pogoda. Mgła, mżawka i zimne podmuchy wiatru. Oczywiście, nie doszliśmy tam. Zawróciliśmy zanim zrobiło się nieprzyjemnie. Wzbudzaliśmy ogromne niedowierzanie u mijanych piechurów, niosąc dziecko na plecach. To już była jesień, aura nie tak przyjazna, a GR20 uznawana jest za najtrudniejszy szlak trekkingowy w Europie. Dziecko przede wszystkim musi być wygodnie niesione – dla niego i dla rodzica oraz mieć komfort termiczny, czyli odpowiednie ubranie w pierwszej kolejności. Warto sprawdzać, czy nie marzną (lub przegrzewają się) dziecku dłonie, stopy i głowa. Nawiązywać kontakt. Zawsze bierzemy ze sobą dobrze wyposażoną apteczkę, folię NRC, gwizdek, czołówki, zapas jedzenia i picia, dodatkową warstwę przeciwdeszczową oraz docieplającą. To wcale nas nie chroni przed złymi warunkami, tu pomoże tylko zdrowy rozsądek. Wycieczka ma być przyjemna dla wszystkich, od małych po dużych i tym się kieruję w wyborze trasy. Dziecko pozwala się cieszyć samym byciem, bez ciśnienia w środku na ambitne cele.

Jesteś także dyplomowaną fizjoterapeutką z doktoratem. Powiesz, co radzisz mamom, które chciałyby wrócić do aktywności po porodzie?

Czas, czas i jeszcze raz czas. Fizjologia to genialny mechanizm, który działa i dzień po dniu przywraca nam pełną formę. Nie warto tego zaburzać i przyspieszać mocnym treningiem. W pierwszej kolejności warto uaktywnić mięśnie głębokie, w tym mięśnie kręgosłupa, brzucha i dna miednicy, które będą potrzebne również podczas noszenia dziecka. Codzienna łagodna gimnastyka, odżywiane dla zdrowia, a do tego umiarkowany wysiłek tlenowy – spacery, lekkie wycieczki to według mnie zestaw dla każdej mamy dla podtrzymania formy i samopoczucia. Ze względu na to, że dno miednicy jest wrażliwe nawet do roku po porodzie, nie zachęcam do biegania i skakania wcześniej, niż mięśnie dna miednicy znowu pełnią swoją funkcję.

 

Oprócz tego, że sama żyjesz aktywnie, to starasz się zaszczepiać to także w innych. Od zeszłego roku, pod hasłem MAMY W GÓRY, organizujesz rodzinne wycieczki, które cieszą się ogromną popularnością. Za nami wspólne wyjście na Kozią Górkę oraz Magurkę. Czy w tym roku również planujesz takie wydarzenie?

Tak, za nami edycja letnia i jesienna, a przed nami zimowa na Szyndzielni oraz wiosenna. Ideą spotkań MAMY W GÓRY! jest zachęcenie całych rodzin do aktywnego wypoczynku na łonie natury, bez względu na porę roku i pogodę. Nie ukrywam, że mieszkając przez pewien czas w Szwecji, pokochałam skandynawskie podejście do wychowania dzieci. Podczas każdego spotkania odbywają się prelekcje tematyczne dotyczące form spędzania czasu z małymi dziećmi, bezpieczeństwa podczas takich aktywności oraz treningi i animacje na świeżym powietrzu. Gośćmi była już m.in. doradczyni noszenia w chuście, ratowniczka medyczna, instruktorka paralotniarstwa oraz wiele innych aktywnych osób, bez których spotkania nie odbyłyby się. Przez jedno popołudnie wszyscy razem spędzamy czas, rozmawiając, bawiąc się, ciesząc świeżym powietrzem i poznając wzajemnie. Outdoor’owi ludzie! Wszystkie dzieci dostają na pamiątkę dyplom, a rodzice mam nadzieję pozostają z motywacją do wspólnych wycieczek! Zapraszam już teraz na kolejne spotkania, razem z aktywną rodzinką Do Góry Nóżkami przygotowujemy już moc atrakcji.

Rozmawiała: Anna Koczur 

Podziel się na:

Najpopularniejsze: