Każdy umie myć włosy. Teoretycznie. Bo jak się okazuje, metod mycia włosów jest dużo, a to, jak je myjesz, jest tak samo ważne jak rodzaj używanych kosmetyków. Jeśli do tej pory mycie twoich włosów polegało na namoczeniu ich, nałożeniu szamponu, spienieniu i spłukaniu, to jesteś w większość. Warto jednak to zmienić, szczególnie gdy kondycja włosów nie jest zadowalająca.
Klasyczne mycie szamponem
To najprostszy i najczęściej stosowany sposób – moczysz włosy, nakładasz szampon, spłukujesz, nakładasz odżywkę (albo i nie), i gotowe. Szybko, łatwo, w zasięgu umiejętności każdego. Dobra metoda dla tych, którzy nie wyjdą rano z domu bez umycia głowy, ale nie mają czasu na długie zabiegi pielęgnacyjne. Jednak nieuważne dobieranie kosmetyków może doprowadzić do przesuszenia włosów.
Mycie odżywką (co-washing)
Trend znany od lat, ale wciąż cieszący się dużą popularnością.
To metoda idealna dla delikatnych, kręconych lub zniszczonych włosów. Polega na tym, że zamiast szamponu używasz odżywki myjącej, czyli takiej z delikatnymi detergentami.
Pamiętaj, że nie każda odżywka nadaje się do tej metody, musi mieć w składzie składniki oczyszczające. Jeśli robisz zakupy w dobrym sklepie fryzjerskim, sprzedawca na pewno doradzi kosmetyki odpowiednie do twoich włosów.
Co-washing nie wyklucza stosowania szamponów. Raz na jakiś czas warto sięgnąć po szampon oczyszczający włosy i skórę głowy z resztek kosmetyków. Jeśli stosujesz tę metodę regularnie, na pewno wiesz, jak często musisz sięgnąć po szampon. Wystarczy obserwować włosy, a one na pewno powiedzą, czego potrzebują.
Metoda kubeczkowa
Brzmi trochę zabawnie, ale ma sens o tyle, że do umycia głowy potrzebny będzie kubeczek, w którym rozwodnisz szampon. Bo metoda kubeczkowa dokładnie na tym polega – na umyciu głowy rozwodnionym szamponem. I nie, nie wynika to ze skąpstwa ani z oszczędności. Po prostu metoda kubeczkowa jest bardziej efektywna.
Taki sposób mycia głowy ma sens w przypadku silnych szamponów lub wrażliwej skóry. Warto też zauważyć, że rozwodniony szampon łatwiej się rozprowadza na włosach.
OMO – ulubieniec włosomaniaczek
OMO to skrót od: Odżywka – Mycie – Odżywka. Brzmi trochę jak masło maślane lub błąd w założeniach, ale w praktyce naprawdę ma sens.
Jak wygląda metoda OMO w trzech krokach?
Trzy litery – trzy kroki. Jeśli je zapamiętasz, mycie tą metodą będzie naprawdę łatwe:
Odżywka – Na mokre włosy nakładasz lekką odżywkę, która chroni włosy na całej długości przed silnym działaniem szamponu.
Mycie – na skórę głowy (to ważne, na skórę, nie na włosy) nakładasz szampon i normalnie myjesz głowę. Piana oczywiście spłynie po całej długości włosów, ale wcześniej nałożona odżywka cały czas je chroni.
Odżywka – po spłukaniu szamponu i pierwszej odżywki nakłada się drugą np. z olejami lub proteinami. Tu wybór powinien być podyktowany potrzebami włosów.
Dlaczego metoda OMO jest tak popularna? To proste – chroni włosy przed przesuszeniem, daje uczucie nawilżenia, zwiększa blask włosów i zmniejsza ich puszenie. Czyli robi to, o czym wszyscy posiadacze włosów półdługich lub długich marzą.
Metoda OMO jest szczególnie polecana przy włosach zniszczonych, farbowanych, kręconych, suchych lub rozjaśnianych.
Artykuł sponsorowany


