Bądź grzeczny, bo przyjdzie...

Data dodania: 2016-04-15
Awatar Kasia Czarnota - BeskidzkaMama
Kasia Czarnota - Mama trójki dzieci w wieku szkolny. Z wykształcenia socjolog i mediator. Prowadzi empatyczne warsztaty i spotkania dla rodziców, pracując w oparciu o ideę Porozumienia bez Przemocy. Porozumienie bez Przemocy , czyli Nonviolent Comunication to sposób porozumiewania się i jednocześnie filozofia życia opracowana przez M. B. Rosenberga, a oparta na wzajemnym szacunku, empatii, spostrzeganiu i nazywaniu uczuć, i na ich podstawie poszukiwaniu ukrytych potrzeb oraz strategii wzbogacania życia.

Myślałam, że straszenie dziecka lekarzem, szpitalem, kominiarzem, czy jakimś obcym panem odeszło już do lamusa. Myliłam się. Przekonałam się o tym, jak bardzo się mylę, będąc ostatnio u lekarza. Oczekując na swoją kolejkę, usłyszałam zatroskanych rodziców mówiących do dziecka:

„Bądź grzeczny, bo przyjdzie kominiarz.”

Po otrząśnięciu się ze zdziwienia, domyśliłam się intencji. Rodzicom prawdopodobnie zależało na spokoju i cierpliwym oczekiwaniu na swoją kolej. Chcieli, by było im łatwiej, a z biegającym i głośno dopraszającym się uwagi dzieckiem nie jest to łatwe. Naprawdę i mnie się zdarzało tracić cierpliwość i być może nawet powiedzieć coś, co wcale nie zbliżyło mnie do mojego celu.

Takie sytuacje bywają naprawdę trudne.

Jak zamienić ten armagedon w coś co sprzyja relacji i buduje atmosferę troski o siebie i dziecko?

Zacznijmy od zauważenia tego, co się w dziecku dzieje, nazwijmy jego uczucia, okażmy zrozumienie. Wtedy łatwiej będzie dziecku usłyszeć to, co do niego mówimy i na czym nam zależy.

Warto spróbować od chociażby takiego zdania:

„Jasiu, widzę, że chyba jest Ci tu strasznie ciężko wytrzymać. Może jest to dla Ciebie nudne, a może się boisz, bo nie wiesz co Cię czeka?”

Być może narażam się teraz na lawinę krytyki, że jak to można wmawiać dziecku, że się nudzi a tym bardziej BOI. Jeśli tak, to na pewno zacznie się niesamowity lamet, płacz i wrzask. Może tak, więc warto takie rozmowy przeprowadzić w domu. Przygotować dziecko, dać mu poczuć obawy w bezpiecznej dla rodzica i dziecka przestrzeni. Kiedy obdarzymy dziecko pełną empatią i uważnym słuchaniem bez rad, pocieszeń, zastraszeń (np. nie mów nigdy: albo wypijesz syrop albo jedziemy do lekarza, bo ta druga opcja każdemu skojarzy się ze złem i to będzie się za Wami ciągnęło długi czas) czy przekupstwa możemy przejść do drugiego etapu.

Drugi krok to powiedzenie dziecku na czym nam zależy.

„Wiesz, widzę, że jest to dla Ciebie trudne, boisz się, niepokoisz (itp.). Chcę Ci powiedzieć, że bardzo Cię kocham i będę z Tobą: wezmę Cię za rękę, przytulę, będę się o Ciebie troszczyć. Kocham Cię i chcę byś był zdrowy, a ja nie potrafię Ci pomóc, dlatego potrzebuję pomocy lekarza.”

Na miejscu w chwilach rozbrykania mówisz:

„widzę, że już nie możesz się doczekać kiedy wrócimy do domu, tak?” I pozwól dziecku odrobinę ponarzekać. Później dodaj:

„wiesz, mnie też jest bardzo trudno, też już chcę wrócić. Zależy mi na tym, byś mówił ciszej i usiadł tu obok mnie”

Budowanie atmosfery stanowczego szacunku nie musi odbywać się pod znakiem krzyku, poniżania, obrażania, karania czy szantażowania. Rodzić ma prawo mówić, czego potrzebuje on sam, inni pacjenci na korytarzu, czy lekarz za drzwiami, a dziecko ma prawo czuć nudę, strach, zniechęcenie. Zaprzeczanie tym emocjom wyrządza krzywdę dziecku, rodzicom i ich wzajemnym relacjom. Może okazać się skuteczne na chwilę, ale każda kolejna wizyta będzie coraz gorszym doświadczeniem.

Warto też pamiętać, że dziecko jako pacjent to przede wszystkim człowiek. Warto by lekarz zwracał się do dziecka bezpośrednio. My jako rodzice pozwólmy dzieciom odpowiadać. Dajmy im czas na nawiązanie tej relacji. Jeśli lekarz pyta nasze dziecko o imię, to dajmy mu szansę na osobistą odpowiedź, by mogła powstać między nimi nic zaufania i atmosfera troski.

Podziel się na:

Komentarze:



Najpopularniejsze:


JUŻ WE WRZEŚNIU!

NUMERY ARCHIWALNE


GDZIE NA SPACER Z DZIECKIEM?

 

ZOBACZ ON-LINE